Rzecz o naszej-klasie…
March 15th, 2008Był czas, gdy wszyscy zachwycali się tym serwisem, był czas, że na niego psioczyli, ale nie o to mi chodzi.
Nasza-klasa stała się miejscem, w którym realizuje się duża grupa ludzi, dla których jedyny do tej pory kontakt z Internetem i komputerami ograniczał się do siedzenia w pracy, tudzież układania pasjansa w domu w chwili, gdy dzieci nie siedziały przed komputerem. I ta właśnie grupa ludzi wchodzi z butami w sieć, mając za nic jej prawa, uzurpując sobie przywileje, o których nikt nigdy w Internecie nie słyszał. Od kiedy na forach internetowych piszemy do siebie per ‘Pan, Pani’? Tymczasem próba zwrócenia się tak do kogokolwiek starszego kończy się wirtualnym linczem.
Inną grupą jest kolejne pokolenie dzieci neostrady - już nie piszące w stylu mAłA dUżA literka, ale nieszanujące w ogóle zasad ortografii i po prostu spamujące.
Dlatego stwierdzam, że mam w dupie naszą-klasę i wolę grono.net. Chociażby dlatego, że tam można czuć się normalnie, a nie jak w hermetycznej puszce.
Bleee…
March 14th, 2008Piątek wieczór. Czas (niegdyś) święty i przeznaczony tylko na imprezowanie.
Za to dzisiaj, jak i tydzień temu, jak i za tydzień, siedzę w pracy. Do tego od wczoraj napie**ala mnie brzuch, odbierając mi jakiekolwiek resztki dobrego nastroju. Nie mam co liczyć na wyjście na piwo dzisiaj, z powodu brzucha, jak i tego, że o 21 ciężko znaleźć wolne miejsce w jakiejkolwiek knajpie w Warszawie. Gdyby jeszcze byli jacyśkolwiek klienci, ale jedyne co, to tłumy w Realu, a u nas - nic.
Mam nadzieję, że wieczorne odsłuchanie po raz pierwszy nowej płyty Kaizers Orchestra nieco polepszy mój nastrój.
The only thing that’s worse than one…
March 1st, 2008…is none.
To taki mały morał na początek. Cały luty, w tym roku dłuższy niż zwykle, nic nie napisałem, ale trzeba nieco nadrobić zaległości.
Cały poprzedni miesiąc minął mi generalnie na nicnierobieniu, ale to nic nadzwyczajnego względem stycznia.
Miłym akcentem była weekendowa wizyta nad morzem, i od teraz uważam, że zimą jest o wiele przyjemniejsze niż latem. Przynajmniej można w spokoju pospacerować po plaży, ale za to w butach, ale coś za coś. Nocna rzeźnia w postaci TLK z Krakowa do Gdyni też nie taka straszna jak ją malują, a i zdeklasowane jedynki całkiem wygodne. Brakło jedynie czasu i odpowiednich połączeń, aby zaliczyć tabele 514 (Czerwonka - Ełk), 515 (Olsztyn - Pisz) oraz 126 (Ocice - Kolbuszowa). Może w tym miesiącu się uda.
Po poszukiwaniach mam w końcu pracę. W Warszawie, a konkretniej w Jankach. Marną bo marną, ale jak usłyszałem już parę razy, od czegoś trzeba zacząć. Wiąże się to z kolejną przeprowadzką, sam chciałbym wiedzieć co z tego wyjdzie. Jak w każdej sytuacji są plusy dodatnie i ujemne, a które przeważą, czas pokaże.
Tabela 166 SRJP
January 31st, 2008Bytom - Gliwice - Bytom.
Od dziś znowu istnieje. W przerwie między nieustannymi poprawkami cegły wybrałem się zobaczyć, jak wygląda pierwszy dzień kursowania pociągów na tej trasie.
Dworzec w Bytomiu przechodzi pewną metamorfozę, hall główny jest obecnie odmalowywany, pojawiła się (nie było mnie dawno, więc nie wiem czy była wcześniej) kasa PKP Intercity, no i mnóstwo plakatów reklamujących to połączenie.
Pociągi odjeżdżają z peronu IV, do tej pory nieużywanego. Po torach widać, że dawno nic z nich nie korzystało. Pociąg nadjechał z dwuminutowym opóźnieniem, po peronie biegało kilka osób z aparatami
Zająwszy miejsce w EN57 #1357 odczekałem chwilę na odjazd. Jeszcze słowo o zapowiedziach na bytomskim dworcu - podobno przez megafony można było usłyszeć reklamę nowego-starego połączenia, jednak ja stojąc na peronie nie słyszałem nic, mimo że dworzec w zasadzie był pusty.
O 12.15 ezt odjechał. PKP chwaliło się wyremontowanymi torami, więc byłem ciekawy, jak to wygląda w praktyce. A wygląda tak, że na zwrotnicach między stacjami Bytom i Bytom Bobrek (tam rzecz jasna o remoncie nikomu się nie śni) pociąg podskakiwał jak szalony, później było trochę lepiej. Sam dworzec w Bobrku wygląda dosyć ładnie, wszystkie tablice informacyjne nowe. Jadąc dalej, to co rzuca się w oczy to górki węgla i miału przy drugim torze i wrażenie, że wyremontowany jest tylko tor parzysty, czyli ten, po którym nie było dane mi jechać - cały czas były odczuwalne dziury na stykach szyn. Przystanek w Zabrzu Biskupicach już nawet trudno wypatrzyć - wąski peronik zarośnięty chaszczami i trawą… Może doczeka się jakiejś rewitalizacji ze strony UM Zabrze, skoro są tacy zainteresowani dworcem głównym.
Co jeszcze ciekawe, całą praktycznie trasę mamy po obu stronach kopalnie, szyby, stada węglarek i lokomotyw, co dodaje uroku tej przejażdżce.
Pociąg na dworzec do Gliwic wjechał punktualnie, więc te 20 minut jest rzeczywiście w stanie osiągnąć. Frekwencja w kursie, którym jechałem wynosiła ok. 15 osób, co przy wyznaczonym przez PKP PR progu opłacalności 20-30 osób na kurs (swoją drogą, próg dobry dla szynobusu) jest dosyć dobrym wynikiem.
Przy odrobinie dobrej woli UM Bytom, Zabrze, Urzędu Województwa i centrów handlowych znajdujących się przy trasie, połączenie to może po roku-dwóch zacząć zarabiać na siebie, ale trudno oceniać przyszłość po jednym dniu.

EN57 #1357 wjeżdża na bytomski dworzec, 31.01.2008r.


