Archiwum z Listopad 2007

MIML*

wtorek, 27 Listopad 2007

|> Jean Michel Jarre & Vangelis – Miami Vice

Tak naprawdę chwile, kiedy wokół jest ciemno, kiedy mogę założyć słuchawki na uszy są jedynymi w ciągu całego dnia, gdy odrywam się od wszystkiego wokół i mogę w spokoju pomyśleć i pomarzyć. Można by powiedzieć zawisnąć w półśnie.. Który jest o wiele przyjemniejszy od normalnego snu.

|> Porcupine Tree – Halo

Muzyka pozwala odpocząć. Odprężyć się po całym dniu denerwowania się, znoszenia innych ludzi, których niekoniecznie pragnie się znosić (tak, jak właśnie dzisiaj miało to miejsce).

|> Archive – Fold

Pora się kłaść. Z muzyką na uszach.

* - tytuł antyspamowy, po polsku - Muzyka to moje życie

Na Śląsku wizyta kolejna…

sobota, 24 Listopad 2007

W gruncie rzeczy prawda jest taka, że na Śląsku to ja jestem cały czas, tylko na tym Dolnym, ale dla mnie prawdziwy Śląsk jest tutaj.

Po wczorajszej wizycie w Słowaku naszło mnie, żeby coś zrobić jeszcze z naszą stroną klasową, która już niedługo przestanie istnieć ( w sieci tak, ale nie na moim dysku :) ). Poza tym kilka osób w Róży wyraziło aprobatę, a stanowi to pewną mobilizację.

Wczorajszy wieczór w towarzystwie ex 3e minął bardzo przyjemnie, a ja powinienem dostać tytuł debila roku za zapomnienie torby w parku. Na całe szczęście odzyskaną, ale kosztem pieszej wędrówki do domu i położenia się spać około wpół do czwartej.

Jeszcze dwa dni tutaj.

Kilka zmian…

wtorek, 13 Listopad 2007

Zmienił się wystrój bloga, spadł pierwszy śnieg tej jesieni (bo do zimy jeszcze jakieś półtorej miesiąca)…

Studiuję już w końcu całe półtorej miesiąca.. Jak na start, oceniam ten okres dobrze. Obyło się bez większych problemów, bo i w sumie jak można mieć problemy na ogrodnictwie (no, może poza fizyką ;) ). Mieszkanie w akademiku też nie okazało się takie straszne, jakie mogło się wydawać, z Maciorem się całkiem całkiem dogaduję i życie przebiega bez większych problemów.

Przez cały październik na weekendy nie było mnie we Wrocławiu, teraz wreszcie trochę odpocząłem od podróżowania, dzięki czemu cierpię na nadmiar wolnego czasu :)

Jedynie kasy cały czas mało, ale wiadomo, że student groszem nie śmierdzi :)


fot. MB