Archiwum z Grudzień 2007

Okres międzyszczytowy

niedziela, 30 Grudzień 2007

Pierwszy szczyt – Święta. Drugi – Sylwester wespół z Nowym Rokiem. W chwili obecnej jeszcze okres międzyszczytowy.

Odkąd pamiętam, wiązał się z przygotowaniami do imprezy sylwestrowej, ew. w tym czasie wyjeżdżałem na rzeczoną imprezę. Teraz jest trochę inaczej, póki co jestem w domu, ruszyłem się na parę godzin do Zabrzega (który swoją drogą nie przypadł mi do gustu dzięki niektórym osobom) i teraz siedzę w domu rozmyślając, co robić dalej w tą jedną jedyną noc w roku. Do wyboru są:

  • Berlin
  • #338
  • Warszawa
  • exclusive party Świętochłowice (czyt. siedzenie przed telewizorem w domu ;) ).

Wiem, że jakkolwiek bym nie zrobił, ktoś będzie niezadowolony. Powoli odechciewa mi się imprezować, czy po 30.XII nie może nastąpić 2.I ? :)


Sprawa numer dwa, nad którą ostatnio się zastanawiam – ile można być w stanie wybaczyć/zapomnieć osobie, która jest (była?) przyjacielem? Mam dziwne wrażenie, że znowu się miarka przebrała. Można jeszcze komuś ufać na tym świecie?

God jul*

wtorek, 25 Grudzień 2007

Na jednym z blogów przeczytałem, że już po świętach. Dziwne, że niektórzy jako święta uważają jedynie Wigilię, mimo, że po niej następują jeszcze 1. i 2. svátek vánoční, czyli dwa dni Świąt.

Wszyscy i tak piszą tylko o tym, więc i ja nie będę oryginalny. Nie jestem fanem świąt, dla mnie to tylko dwa dni, kiedy wszyscy okazują sobie zazwyczaj udawaną życzliwość, bo tak wypada, ew. bo inni też tak robią. I co z tego? Dostałem dzisiaj kilka życzeń (zdecydowanie mniej niż przed rokiem), jednak na żadne nie odpisałem. Dla zasady, nie dlatego, że kogoś lekceważę. Święta są po prostu dla mnie czymś, za czym nie przepadam.

Z drugiej strony w wykonaniu mojej rodziny każda kolejna Wigilia wypada coraz gorzej, zaczynam zastanawiać się, co zaskoczy mnie za rok? (Chyba, że nie spędzę jej w domu, co jest w jakiś sposób realne).

Za to czas, który spędziłem dzisiaj u Teściów i u T. uważam za jak najbardziej udany; przynajmniej tam można było poczuć jakąś atmosferę świąt, o ile taka w ogóle istnieje.

BTW – zawsze o to pytam – zupa grzybowa, rybna czy barszcz (a może jeszcze coś innego)?

* God jul – norw. Wesołych Świąt

Święta?

środa, 19 Grudzień 2007

Według tego, co widzę w moim kalendarzu, nie dalej jak za 5 dni wigilia. Chyba to jest tak, że gdy mieszkałem z rodzicami, odczuwałem to bardziej, niż teraz, kiedy całym moim domem jest jeden pokój w akademiku. Tutaj znaków świąt brak.

Czy to dobrze? Sam nie wiem. Dla mnie równie dobrze mogłoby tych świąt nie być, w końcu jedyne co, to dwa dni, kiedy nigdzie nie można się dostać, nigdzie nie można pójść, bo wszystko zamknięte. Znaczy się dwa dni przed komputerem (tak dla odmiany).

Wcześniej, bo jutro, czeka mnie jeszcze skorzystanie z usług spółki PKP IC. Na całe szczęście, bo przynajmniej wiem, że będę siedział; wydostanie się z Wrocławia w okresie szczytów przewozowych to nie lada wyczyn…

Wczoraj w nocy stwierdziłem, że brakuje mi muzyki. Nie wiem już czego słuchać, non stop leci jedno i to samo… Blackfield – nie, Porcupine Tree – nie, SNL – nie, Myslovitz – nie, Kaizers Orchestra tylko przy określonym nastroju… Muszę pogrzebać na last.fm w poszukiwaniu rubieży muzycznych.

Fizyka ^n

poniedziałek, 17 Grudzień 2007

I tak co poniedziałek. Zamiast siedzieć i robić o wiele przyjemniejsze rzeczy, chociażby czegoś posłuchać, nos w podręcznik zwany Internetem i nauka. Żeby to jeszcze było coś interesującego, ale czy fizyka może być interesująca? Efekt dzisiejszej ‘nauki’ wyjdzie na laborkach.

Na całe szczęście to ostatni tydzień przed przerwą. Na nieszczęście, tą przerwą są święta, za którymi nie przepadam.

Wreszcie dni kończą być najkrótsze. Ostatnio doszło do tego, że wstaję o 13, 2 godziny jest jasno i zaczyna się szarzyć. Czuję się jak na biegunie północnym podczas nocy polarnej ;)

I’m sorry that, I’m sorry that I’m not like you
I worry that I don’t act the way you’d like me to

Porcupine Tree – Pure Narcotic

W końcu zawsze byłem inny :P