Archiwum z Styczeń 2008

Tabela 166 SRJP

czwartek, 31 Styczeń 2008

Bytom – Gliwice – Bytom.

Od dziś znowu istnieje. W przerwie między nieustannymi poprawkami cegły wybrałem się zobaczyć, jak wygląda pierwszy dzień kursowania pociągów na tej trasie.

Dworzec w Bytomiu przechodzi pewną metamorfozę, hall główny jest obecnie odmalowywany, pojawiła się (nie było mnie dawno, więc nie wiem czy była wcześniej) kasa PKP Intercity, no i mnóstwo plakatów reklamujących to połączenie.

Pociągi odjeżdżają z peronu IV, do tej pory nieużywanego. Po torach widać, że dawno nic z nich nie korzystało. Pociąg nadjechał z dwuminutowym opóźnieniem, po peronie biegało kilka osób z aparatami :)

Zająwszy miejsce w EN57 #1357 odczekałem chwilę na odjazd. Jeszcze słowo o zapowiedziach na bytomskim dworcu – podobno przez megafony można było usłyszeć reklamę nowego-starego połączenia, jednak ja stojąc na peronie nie słyszałem nic, mimo że dworzec w zasadzie był pusty.

O 12.15 ezt odjechał. PKP chwaliło się wyremontowanymi torami, więc byłem ciekawy, jak to wygląda w praktyce. A wygląda tak, że na zwrotnicach między stacjami Bytom i Bytom Bobrek (tam rzecz jasna o remoncie nikomu się nie śni) pociąg podskakiwał jak szalony, później było trochę lepiej. Sam dworzec w Bobrku wygląda dosyć ładnie, wszystkie tablice informacyjne nowe. Jadąc dalej, to co rzuca się w oczy to górki węgla i miału przy drugim torze i wrażenie, że wyremontowany jest tylko tor parzysty, czyli ten, po którym nie było dane mi jechać – cały czas były odczuwalne dziury na stykach szyn. Przystanek w Zabrzu Biskupicach już nawet trudno wypatrzyć – wąski peronik zarośnięty chaszczami i trawą… Może doczeka się jakiejś rewitalizacji ze strony UM Zabrze, skoro są tacy zainteresowani dworcem głównym.

Co jeszcze ciekawe, całą praktycznie trasę mamy po obu stronach kopalnie, szyby, stada węglarek i lokomotyw, co dodaje uroku tej przejażdżce.

Pociąg na dworzec do Gliwic wjechał punktualnie, więc te 20 minut jest rzeczywiście w stanie osiągnąć. Frekwencja w kursie, którym jechałem wynosiła ok. 15 osób, co przy wyznaczonym przez PKP PR progu opłacalności 20-30 osób na kurs (swoją drogą, próg dobry dla szynobusu) jest dosyć dobrym wynikiem.

Przy odrobinie dobrej woli UM Bytom, Zabrze, Urzędu Województwa i centrów handlowych znajdujących się przy trasie, połączenie to może po roku-dwóch zacząć zarabiać na siebie, ale trudno oceniać przyszłość po jednym dniu.

EN57 #1357 wjeżdża na dworzec w Bytomiu

EN57 #1357 wjeżdża na bytomski dworzec, 31.01.2008r.

Sæglópur

wtorek, 29 Styczeń 2008

Późny wieczór, 23.53 na windowsowym zegarku. Kolejny zimowy tylko z nazwy dzień dobiega końca.

Ilekroć siadam przed komputerem o takiej porze, zastanawiam się co danego dnia zrobiłem, czego nie, i co mogłem zrobić lepiej. Nie wiem czy taki wieczorny rozrachunek ma sens, ale z reguły wychodzę na minus… Jednak staram się tym nie przejmować. W końcu od jakiegoś już czasu nie mam żadnych obowiązków i staram się tym cieszyć i korzystać, bo w końcu się kiedyś skończy.

Po krótkiej przejażdżce poc. 174 (105N #361) humor mój nieco denny po dniu spędzonym w domu nad użalaniem się nad stosem poprawek do SRJP uległ poprawieniu. Miło spotkać się z kimś niewidzianym od dawna, z kim można miło pogadać. Dzięki .-)

Jutro kolejny dzień, na który zaplanowałem dużo, a wyjdzie pewnie niewiele. I co z tego.

á lífi
Kominn heim

Tekst z piosenki Sigur Rós – Sæglópur

Sæglópur – zaginiony żeglarz
á lífi – żywy
Kominn heim – powróciłem do domu

Stare znajomości

sobota, 26 Styczeń 2008

Ostatnio jakoś mnie naszło, żeby odświeżyć nieco stare znajomości.

Wpływ na to ma z pewnością fakt, iż z ekipą z liceum nie mam okazji, a bardziej ochoty na spotkania, ale też popularność serwisu o którym pisali już chyba wszyscy, czyli nasza-klasa.pl.

Oczywiście wolałbym, gdyby rolę naszej klasy przejęło np. grono.net. Bo bardziej rozbudowane, bo nie tak topornie proste (co może pasuje jakiejś Joli po 50, ale niekoniecznie mi), bo słabo zabezpieczone, bo zaspamowane, i w gruncie rzeczy mógłbym jeszcze długo wymieniać, ale jak się nie ma co się lubi…

A przechodząc do sedna sprawy – akceptując kolejne zaproszenia, zastanawiam się, czy jest w tym coś głębszego, poza nabiciem sobie licznika znajomości. Sam patrząc na innych, jestem pod tym względem raczej w tyle. Ciekawi mnie fakt, czy ten serwis jest potrzebny, bo przestała wystarczać ludziom poczta e-mail, gadu-gadu? Najbardziej zdziwił mnie obrazek sprzed paru tygodni, gdy koleżanka stwierdziła kumplowi, że nie będzie rozmawiać z nim via GG tylko przez naszą-klasę, bo tak jest jej wygodniej.

Ja wysłałem do starych znajomych kilka wiadomości z prośbą o odezwę. Jednak nikt nie odpisał, w związku z czym przychylam się do wersji, że większości chodzi o jak największą liczbę ‘znajomych’.

Problemer over det hele

sobota, 26 Styczeń 2008

Ewidentnie niespecjalnie zaczął się dla mnie 2008 rok. Całą lawinę zdarzeń zapoczątkował sylwester w Zabrzegu, a raczej jeden dzień, kiedy tam byłem.

Później potoczyło się już szybko. Decyzja o zakończeniu, a w sumie przerwaniu studiów. Wyprowadzka, którą implikowała, była nawet całkiem znośna, co innego dni przed nią. Uwielbiam się przekonywać o tym, że przyjaciele są takimi tylko z nazwy. I zaraz później przestają być.

W sumie to i dobrze, że tak się stało. Być może z tamtego kierunku i tak by nic nie wyszło, a mając w perspektywie pracę w Warszawie i studia na transporcie czuję się nieco lepiej. Ale co będzie, okaże się za miesiąc-dwa.

Miłym przerywnikiem był wyjazd do Wolsztyna z Szymonem. Nie przepadam za parowozami, wolę nowsze wytwory techniki kolejowej, ale nigdy tam nie byłem i chciałem nadrobić ewidentne braki. Jednak nieco się rozczarowałem, gdyż stan wolsztyńskiej szopy jest godny pożałowania – z planowych trzech parowozów na chodzie jeden, góra dwa, a na torach odstawczych kilkanaście zimnych eksponatów. Na plus zasługuje z całą pewnością podejście ludzi, którzy mimo zmęczenia potrafili i chcieli odpowiedzieć na każde pytanie. No i oczywiście podróż pięcioma pociągami osobowymi z Katowic, żeby było jak najtaniej :)

Lesiu w Wolsztynie

Pół mnie, Wolsztyn 2007 (fot. Kurzawski)